W dniach 20-21 marca 2007r. gościła w Brukseli grupa członków Rady Gospodarki Żywnościowej. Wśród przedstawicieli wielu gałęzi przemysłu rolno-spożywczego znaleźli się także producenci polskich jabłek i soków jabłkowych. To oni dostarczyli tonę jabłek i ponad 3000 soków, aby promować polskie produkty i zwrócić uwagę na niesprawiedliwe traktowanie naszych producentów.
Producenci domagali się równego prawa dla producentów owoców miękkich i jabłek. Polska z produkcją ponad 2,5 mln ton rocznie jest największym producentem jabłek w Unii Europejskiej, a nie otrzymuje żadnego finansowego wsparcia. Dla porównania - unijni producenci bananów, którzy produkują jedynie 750 tys. ton bananów rocznie otrzymują wsparcie w wysokości ponad 270 mln EUR. Skoro Unia zapomniała wesprzeć produkcję owoców miękkich i jabłek, Polska postanowiła się o nią upomnieć.
Zainteresowanie polskimi produktami było bardzo duże. W ciągu kilku godzin, 21 marca, rozdano cały przywieziony z kraju asortyment. Opinie o naszych jabłkach były bardzo pochlebne. W tym dniu nikt w Parlamencie nie miał wątpliwości, że najlepsze jabłka i soki jabłkowe pochodzą właśnie z Polski.
Podczas pobytu w Brukseli, 20 marca, delegacja RGŻ spotkała się w Komisji Europejskiej z Panią Komisarz M. Fischer Boel. W trakcie rozmów z Panią Komisarz poruszono kwestie przyszłości systemu kwotowania produkcji mleka, uproszczenia WPR, dopłat bezpośrednich. Uczestnicy spotkania poprosili Komisarz o wsparcie na forum KE prowadzonych przez polskie organizacje branżowe działań w kierunku m.in. objęcia owoców miękkich kierowanych do przetwórstwa wsparciem finansowym, w tym poszerzenia wsparcia finansowego dla owoców miękkich o jabłka do przetwórstwa.
O wspólnej polityce rolnej polscy przedstawiciele RGŻ rozmawiali także z Panem J. Plewą, Zastępcą Dyrektora Generalnego w DG Rolnictwo Komisji Europejskiej, N. Perishem, Przewodniczącym Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi PE oraz polskimi posłami w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego.
Następnego dnia przedstawiciele RGŻ spotkali się z pracownikami Wydziału rolnego Stałego Przedstawicielstwa RP przy UE w Brukseli. Końcowym punktem programu był udział w przesłuchaniu publicznym organizowanym przez Parlament Europejski w sprawie reformy sektora owoców i warzyw.
Wypowiedź posła Bogdana Golika w sprawie reformy rynku owoców i warzyw.
Unijna reforma rynku owoców i warzyw, nie jest co prawda ostatecznie przesądzona, ale dyskusja nad nią wkracza w ostatnią, decydującą fazę. Stąd zorganizowana przeze mnie wizyta w Brukseli przedstawicieli Rady Gospodarki Żywnościowej - forum branżowych organizacji pozarządowych sektora rolno - spożywczego działających przy ministrze rolnictwa i rozwoju wsi. Udział przedstawicieli RGŻ w przesłuchaniu publicznym Parlamentu Europejskiego w sprawie reformy rynku owoców i warzyw, był zarówno dla mnie, jak i dla wielu uczestników delegacji zapewne pierwszym tego typu doświadczeniem, ale bardzo dla wszystkich owocnym. Parlament Europejski jest nie tylko miejscem spotkań i wymiany poglądów przedstawicieli z 27 państw członkowskich UE, ale w tym przypadku był forum wymiany opinii w kwestii ostatecznego kształtu tej reformy. Swoistym dopełnieniem tej debaty była akcja rozdawania polskich jabłek i polskich soków w gmachu PE, uzmysławiająca zarówno siłę polskiego przetwórstwa rolno-spożywczego, jak też prezentująca walory smakowe polskich jabłek i soków, których na pewno nie musimy się wstydzić. Akcja zresztą była szeroko i pozytywnie komentowana.
Reforma sektora owoców i warzyw w kształcie zaproponowanym przez Komisję Europejską zakłada m.in.: wzrost wspomagania przez WE funduszu operacyjnego organizacji producentów z 50% do 60%. Niestety, z 70 istniejących obecnie w Polsce grup producentów i organizacji producentów (OP), tylko 7 uzyskało status całkowitego uznania i tylko one tworzą fundusz operacyjny. Oznacza to, iż tylko one będą mogły skorzystać ze środków z funduszu operacyjnego. KE niestety nie bierze pod uwagę realiów panujących w nowych państwach członkowskich. Warto by więc było, by Polska konsekwentnie postulowała o specjalny program wsparcia i promocji dla tych nowych krajów członkowskich, w których OP wciąż są na prawie zerowym poziomie lub apelowała o udzielenie wsparcia wspólnotowego na rzecz rynków hurtowych, które mogłyby sprawniej zorganizować rynek dostaw, przetwórstwa i dystrybucji owoców. Rynki hurtowe mogłyby z powodzeniem wspierać organizowanie się uczestników rynku w organizacje producentów.
Ale głównym postulatem, z jakim przyjechali przedstawiciele RGŻ, było przyznanie wsparcia dla niezwykle ważnego, z punktu widzenia interesu gospodarczego Polski, sektora owoców miękkich i jabłek kierowanych do przetwórstwa. I ten postulat przedstawiany był w dyskusjach toczonych na różnych forach, gdyż przesłuchanie publiczne, było tylko jednym z elementów bogatego programu. Przesłuchanie publiczne zresztą z polskim udziałem, gdyż prezentacja przygotowana przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, spotkała się z żywym przyjęciem. Była konkretna, zwięzła, perfekcyjnie przedstawiająca polskie racje. Na tle prezentacji naszych konkurentów, wypadła zdecydowanie najlepiej.
Zupełnie oddzielnym, ze względu na rangę, wydarzeniem była dyskusja z Komisarz ds. rolnictwa Panią Mariann Fischer Boel, niezmiernie zresztą życzliwej Polakom. O ile część pytań znalazła bardzo precyzyjne odpowiedzi, to akurat te formułowane w sprawie owoców i warzyw, nie były zbyt precyzyjnie kwitowane. W języku unijnej dyplomacji może to oznaczać, iż należy porzucić złudzenia, i skoncentrować się na tym, co możliwe i konieczne. Jeśli Pani Komisarz stwierdziła, iż nie będzie odejścia od kierunku wspierania grup producentów działających w sektorze owoców i warzyw, to jest to poważny sygnał, aby ten sektor w możliwie krótkim czasie instytucjonalnie wzmocnić. Również dlatego, iż reforma wprowadzi nowy komponent zarządzania kryzysowego, który zdaniem Komisarz jest adekwatnym wyjściem naprzeciw takim problemom, jak nadprodukcja czy klęski żywiołowe. W odniesieniu do barier ochronnych, zaznaczyła, iż wiele kwestii rozstrzygnie się poza UE, w szczególności na forum WTO. Pani Komisarz podkreśliła bowiem, iż KE nie chce utrzymywania sytuacji, w której UE będzie przedmiotem paneli WTO za protekcjonizm stosowany w handlu międzynarodowym.
Wizytę RGŻ w Brukseli wypełniły dyskusje z eurodeputowanymi, w tym z N. Parishem, nowym przewodniczącym Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi PE, który wyraził duże zdziwienie na szantaż jednego z posłów "albo reforma korzystna dla Polski, albo najazd niezadowolonych".
Przedstawiciele RGŻ spotkali się również z polskimi urzędnikami w Komisji Europejskiej i Stałym Przedstawicielstwie RP przy UE. Były to dyskusje na zaskakująco wysokim poziomie szczegółowości. Moją konkluzją tej wizyty niech będzie to, iż szybko uczymy się kontaktów na unijnym szczeblu, co swój najlepszy wyraz znajduje w sztuce mówienia „krótko i wyłącznie na temat”. Jeśli gdzieś dostrzegam braki, to w instytucjonalnych przejawach polskiej aktywności. Niestety, nie mamy w Brukseli ciała reprezentującego tego typu interesów, w postaci silnego lobby gospodarczego. A oddziaływanie w tej sprawie powinno być ciągłe a nie incydentalne.
Bogdan Golik.